piątek, 2 listopada 2018

BIKANER. CO KRYJE SIĘ W SERCU TWIERDZY?


Fort zawsze kojarzył mi się przede wszystkim z budowlą służącą do obrony miasta i miejscem, gdzie rezyduje wojsko. Jednak wizyta w Bikanerze udowadnia, że jest czymś więcej. Co kryje się w sercu odwiedzonej tam twierdzy?

Zacznijmy może od początku. Jak nazywa się ten fort, o którym chcę Wam powiedzieć? Jest nim Fort Junagarh. 




Zatem co w nim takiego interesującego znajdziemy?

SZCZYPTA HISTORII

 

Wyobraźcie sobie, że on nigdy nie został zdobyty. Jedynie przez jeden dzień był okupowany przez osobę zwaną Mirzą. Może dlatego zachował się w tak dobrym stanie.

Został zbudowany (1488- syn założyciela Jodphuru dostał armię i tutaj się osiedlił)) głównie z czerwonego piaskowca i marmuru, ale wewnątrz napotykamy mieszankę stylów.

BRAMA SŁOŃCA

 

 

Do fortu prowadzi 7 bram, a obecnie wchodzi się przez Bramę Słońca (Suraj Pol). Podobno jest zbudowana nie z czerwonego, a żółtego piaskowca. W dodatku na drzwiach mamy wielkie kolce. Okazuje się, że to wszystko na wypadek ataku jeźdźców na słoniach, które miały miejsce w dawnych czasach.

Zaraz obok widzę też odciski dłoni. Należały do żon maharadżów, które dokonały sati, czyli samospalenia na stosach pogrzebowych swoich zmarłych podczas walki mężów. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że można coś takiego zrobić.


Kiedy przekraczamy bramę okazuje się, że w środku znajdują się liczne pałace, świątynie hinduskie i dżinijskie oraz pawilony. Dlaczego, aż tyle? Otóż każdy nowy władca nie chciał mieszkać po poprzednikach. Budował zatem swoje pałace.


Według informacji od przewodnika obiektu za zdjęcia trzeba zapłacić 150 rupii, ale do nas jakoś nikt nie podchodził pobrać opłatę. Chyba miałyśmy szczęście.

Już od początku wszystko robi na mnie duże wrażenie. Te przeróżne zdobienia, komnaty; okna dla maharani, które tylko w ten sposób mogły obserwować to co się działo na zewnątrz oraz przecudnie ozdobione drzwi. Naprawdę majstersztyk.


Pozwólcie, że przedstawię Wam kilka wartych uwagi pałaców.

PAŁACE



Wśród nich mamy między innymi Ganga Mahal, gdzie znajdziemy oprócz licznych pomieszczeń też magazyn dla samolotu z czasów I Wojny Światowej, lektyk na których maharadża jeździł na słoniach i broni wojennej.


Następny ciekawy to Pałac Badal Mahal (Pogodowy Pałac). Znajdziemy tam różne rodzaje turbanów, czy zdjęcia ludzi pokazujących swoją wytrzymałość np. stojąc na paznokciach. Ludzie to mają pomysły. Niestety nie mogą Wam go pokazać na zdjęciach.

Z kolei najbardziej luksusowy pokój znajdziemy w pałacu o przekornej nazwie Chandra Mahal. Mamy tam pozłacane bóstwa oraz inkrustowane drogimi kamieniami obrazy. Kiedy akurat tam docieramy zdjęcia robi sobie pięknie ubrana hinduska para. Pytamy się grzecznie, czy możemy zrobić sobie z nimi zdjęcie, gdyż idealnie pasują do tego miejsca. Chętnie się zgadzają.

Zresztą zdążyłam już zauważyć, że Hindusi uwielbiają zdjęcia i nawet podczas zwiedzania jeden z nich zapytał, czy może sobie ze mną takie jedno zrobić.


Administracyjną siedzibę stanowił Pałac Anup Mahal. Poznamy go po drewnianym suficie z lustrami i kratowanych balkonach.


Na koniec warto wspomnieć o najstarszej części, którym jest Phool Mahal, inaczej zwany Kwiatowym Pałacem. Chyba to miejsce najbardziej mi się spodobało. Tam naprawdę zadbano o detale, nawet kołyska dla dziecka wyglądała jak z bajki.


TUŻ ZA OKNEM

 

Kiedy patrzę za pięknie zdobione okna moim oczom pokazuje się wielki teren zakończony murem. Sam w sobie nie wygląda ciekawie, jednak patrząc oczami wyobraźni łatwo spojrzeć na to inaczej. Kiedyś mieściły się tam ogrody, zagroda dla koni i słoni oraz liczne magazyny.


Fort Junagarh to największa perełka Bikaneru. To dla niego przyjeżdża się do tego miasta. Obecnie stanowi obiekt muzealny, ale kiedyś tętniło tutaj życie. Czasem łapię się na tym, że próbuję wyobrazić sobie siebie w tamtych czasach w miejscach, które zwiedzam. Podejrzewam, że miałabym nie mały problem, zamknięta w złotej klatce. Takie życie na pewno by mi nie odpowiadało. Można być otoczonym bogactwem, ale bez wolności słowa i poruszania się, co to za życie. Jednakże każdy kraj i czasy, w których się żyje rządzi się własnymi prawami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz