niedziela, 23 października 2016

TAJSKIE PARASOLKI


bo sang parasolki tajskie

Parasolki większe, mniejsze; papierowe i materiałowe. Jest w czym wybierać. Na pewno jest to jedna z lepszych pamiątek, jakie można kupić w Tajlandii. Oczywiście nie jeden z Was powie, że stoi potem i się kurzy, ale jest to z pewnością niezwykły element dekoracji wnętrza. W dodatku, jak tylko spojrzysz zaraz przypomni Ci, gdzie byłaś i co zobaczyłaś. Także warto się skusić.

Jak powstają takie parasolki, a w zasadzie te papierowe? Cały proces możecie zobaczyć w jednej z wiosek rękodzielniczych.

Na początku moczy się korę drzewa morwy i gotuje przez odpowiedni czas. Następnie na specjalnej "palecie" z bawełną moczy się w barwniku o danym kolorze.

proces tworzenia parasolki

Inne osoby zajmują się z kolei wykonaniem stelaża z drzewa bambusowego. W zależności od wielkości parasolki, będzie miał odpowiednie wymiary.

stelaż parasolki
robienie parasolki tajskiej

Na następnym etapie kobiety nakładają już wyschnięty papier na zrobiony wcześniej stelaż. Wygląda prosto, a wcale takie nie jest.

wykańczanie tajskiej parasolki

Pozostaje zaś jedynie, a może aż, wykonanie mniej lub bardziej misternego malowidła na zrobionej parasolce. Jeśli ktoś ma ochotę za odpowiednią opłatą, panie namalują coś też na portfelu, pokrowcu etc.

malowanie parasolek
tajskie parasolki tworzenie

Na koniec nie mogłoby zabraknąć sklepu, który sprzedaje te cudeńka. Wierzcie mi wybór był przeogromny. Omijałam te, wykonane ze zwykłego materiału kierując się na te papierowe. Ceny miały naprawdę różną rozpiętość, w zależności od wielkości. Te większe były w granicach 250 baht, a im mniejsze tym cena naturalnie, spadała.


Jak widzicie parasolki w całości kobiety wykonują ręcznie. Nie znajdziecie tutaj żadnych maszyn. Dlatego też są wyjątkowe, a gdybyście przeliczyli sobie ceny na złotówki to 25 zł czy 10 zł to naprawdę śmieszna cena za taką pracę.

Zastanawiam się tylko, czy służą one ochronie przed Słońcem, czy też deszczem. Aczkolwiek pewnie przed tym pierwszym. Mnie byłoby ich szkoda, ale wiadomo, że oni mają je na co dzień i nie robią na nich wrażenia.

Do domu przywiozłam dwie parasolki i ani przez sekundę nie żałowałam ich kupna. Od tego czasu minęły prawie dwa lata, a wciąż wyglądają, jako nowe. Jestem ciekawa, czy Wy również chcielibyście mieć taką pamiątkę w Waszych podróżniczych zbiorach? Jeśli wybierając się do Tajlandii mielibyście wątpliwości, to gwarantuję że warto.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz