środa, 12 października 2016

CZY TO LUDZKIE ZOO? POMIĘDZY ATRAKCJĄ A KONTROWERSJĄ


Swego czasu oglądałam odcinek Kobiety na krańcu świata, o kobietach z plemienia Padaung. A jeszcze wcześniej na zajęciach profesor opowiadał o nich. Było to dla mnie na tyle fascynujące, że zapragnęłam te kobiety zobaczyć na żywo. Nie sądziłam, że parę lat później będzie mi to dane. Jednakże realizacja tego marzenia przyniosła jednocześnie pewne zastrzeżenia.

Jak wygląda wioska tej mniejszości etnicznej w Tajlandii. Cóż... nie zupełnie tak, jak pokazują to w telewizji. W sumie, nie powinno się być zaskoczonym tym faktem. Jednak nie oszukujmy się, każdy nabiera pewnego wyobrażenia o danym miejscu czy ludziach, a rzeczywistość nie zawsze jest taka, jaka byśmy chcieli.

Wioski plemion górskich zobaczycie na północy Tajlandii. Wśród nich są nie tylko kobiety z plamienia Padaung, ale i inne.

JAK TO WYGLĄDA NAPRAWDĘ

 


Byłam pewna, że zabiorą nas gdzieś w głąb lasu do dżungli. Tak naprawdę, zjechali z głównej drogi, przejechali kawałek w las i dalej kazali nam iść pieszo. Do gór było daleko. Niestety.

Ścieżką przeszliśmy kawałek, gdzie znajdowało się wejście, przy którym było parę zdjęć i eksponatów. Znalazł się również noszony przez kobiety ze wspominanego plemienia miedziany ring ważący z 5kg.


Tuż za wejściem szliśmy z 3 minuty kawałek w dół i zaczęły wyłaniać się domki plemienne. Na początku przyuważyłam przyczepioną do drzewa tabliczkę z nazwą plemion, które spotkamy w tym miejscu.


Zamiast domków pojawiły się straganiki, a przy nich urocze staruszki z plemienia Ahka próbujące sprzedać swoje produkty. Czy tak naprawdę te zarobione parę groszy do nich trafiają, mam szczere wątpliwości. Rząd pozwala im na zamieszkiwanie, ale nie mają żadnych praw.


Kobiety mają charakterystyczne nakrycie głowy, a zęby mają czerwone od żucia betelu. Pochodzą z rejonów południowej Birmy, Chin oraz Laosu. Za lepszym życiem zawędrowały na tereny Tajlandii.



Potem inne kobiety pod zadaszeniem odśpiewują swoje pieśni i uderzają bambusem o ziemię. Dość ciekawie to wyglądało. Po prezentacji ruszamy dalej.


Kawałek dalej pojedyncze kobiety z plemienia Yao znów coś oferują, jak na targu. Tyle, że już niczego nie śpiewają.

Ciekawie było obserwować ich barwne stroje i inne niż nasze rysy. Plemię to z kolei pochodzi z Syczuanu oraz Jiangxi, a pojawili się na terenie Tajlandii już na początku XX wieku.



W przypadku plemienia Lahu i ich wystąpienia to cóż, ich "energia" aż rozpierała. Ewidentnie było widać, że robią to, bo muszą. Trudno im się dziwić.


Na koniec znajdujemy się w "wiosce" plemienia Padaung, znane też pod nazwą Karen i Długich Szyj.

Plemię Padaung wydaje się być najbardziej liczne i mają swoje domki. Oczywiście nie brakuje też wyrobów do sprzedaży, czyli szali, obrusów, lalek drewnianych do postawienia przedstawiające kobiety w ich charakterystycznych obręczach.

Gdzieniegdzie biegają małe dziewczynki, mające póki co takie obręcze tylko na szyi (jako dorosłe założą, te obręcze jeszcze na nogi i nadgarstki).


Nie zabrakło kobitek, które widziałam w programie Wojciechowskiej. Bardzo miłe, miałam dylemat ile im dać, bo nic nie mówiły. Próbowałam gestem je zapytać, czy taka kwota za szal będzie wystarczająca. Chyba była, bo nie dawały do zrozumienia, żeby dać więcej. W Polsce szal okazał się obrusem, żeby było śmieszniej.

Można było też poobserwować przędzenie, tych właśnie wyrobów.


Do domków nikt nie wchodził, nie wiem czy można było. Chętnie bym zobaczyła, jak mieszkają.

W ten sposób zakończyliśmy spacer po wiosce.

Powiem Wam, owszem było to niesamowite przeżycie, ale z drugiej strony idąc ścieżką i przypatrując się tym plemionom było mi trochę głupio. W sumie są to ludzie, którzy uciekli od trudnego życia z ich krajów. Jednocześnie tutaj żyją bez żadnych praw, wystawieni jak w zoo, by inni ich oglądali. Pewnie dlatego coś od nich kupiłam, licząc że choć coś dostaną do rąk, a nie tajski rząd. Nie będę w stanie niestety tego sprawdzić. Zostaje mi nadzieja. 

Nie wiem, jakie byłyby Wasze odczucia, ale moje właśnie takie było.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza