poniedziałek, 18 stycznia 2016

HOTELOWE HISTORIE, CZYLI WGLĄD DO CZARNEJ LISTY

Dzisiaj moi Drodzy zapraszam Was na backstage pracy w hotelu. Może nie jedni z Was meldując się w hotelu myślicie ona/on to ma dobrze siedzi, melduje gości, idealna praca. Otóż nie, każda praca ma swoje ciemne strony, których nie widać na pierwsze rzut oka.




Czasem są to zabawne historie, czasem przyprawiające o mdłości, a czasem z pewną dozą niebezpieczeństwa.
We wrześniu minie bodajże 5 lat pracy w hotelu, to wiem co mówię.

Jeśli jesteście ciekawi, z czym czasem recepcjoniści/stki mają do czynienia?! To zapraszam. Wszelkie odczucia wskazane powyżej gwarantowane.

W takim razie przejdźmy do najczęstszych przypadków, które potem trafiają na czarną listę

1. KRADZIEŻE.


Czego to ludzie nie potrafią ukraść. Przykłady z życia wzięte to klamki, firany, czajnik elektryczny a nawet szczotkę do mycia sedesu. Ręce opadają, przecież nie są to przedmioty ze złota, ale takie sytuacje miały miejsce.

2. NIE REGULOWANIE PŁATNOŚCI ZA DALSZY POBYT.


Bez komentarza. Czasem ja ludzi po prostu nie rozumiem. Przyjeżdżają do hotelu zapłacą za swoją część pobytu, a potem przedłużają i liczą na to, że nikt im za to nie policzy?! Jakich to ja historii życiowych się nasłuchałam w ramach usprawiedliwienia to byście nie pomyśleli.

Na przykład, że siostra przywiezie pieniądze, że nie mam gdzie się podziać  itd. Na prawdę, jako człowiek wszystko można zrozumieć, ale hotel to niestety nie noclegownia. Taka prawda. Po to są instytucje pomocowe, aby z nich skorzystać.

Miałam przykład człowieka, który uciekł najzwyczajniej w świecie przez okno, kiedy nie miał jak zapłacić.

3. AWANTURY.



Jak to bywa w tej branży różne osoby goszczą w hotelu. Znajdą się tacy, którzy między sobą nie dojdą do porozumienia i dochodzi do awantury. Często kończy się to niestety bójką.

Całkiem niedawno miała miejsce sytuacja, która zakrawała wręcz na istny teatr. Już Wam opowiadam. 

Słyszę hałas lejącej się wody. Pierwsza moja myśl to pękła gdzieś rura. Wylatuje z tej recepcji i widzę na klatce małą kałużę wody, ale i krople krwi! 

Mój wzrok ląduje do góry i człowiek, który przyszedł w odwiedziny do gościa hotelowego stoi i coś buczy pod nosem. Kiedy już znalazłam się na górze okazuje się, że nie dość że pijany to i pobity. Po chwili wychodzi nasz gość, a jego kolega i zaczyna się tłumaczyć. Ponoć kolega przesadził z alkoholem i chciał przestawiać meble! I on zareagował. Cóż...

Oczywiście kazałam mu opuścić obiekt i za żadne skarby nie wracać.

Gość hotelowy wyprowadził kolegę, ale to nie koniec teatru. Wraca i przeprasza. Mówi, że kolega jest taksówkarzem i go zabierze, bo leży pod budynkiem i się o niego martwi. Choć sam go zaprosił a potem pobił! Oczywiście mówię, że jemu to potrzebna izba wytrzeźwień, ale on nie chce mu tego robić. I tak stoi z nim na zewnątrz. 

Po chwili wraca i mówi miała Pani rację wezwałem Policję nich go zabierze. I tak sobie patrzę na ten monitoring i widzę, że podjechało Pogotowie zamiast Policji. 

W tym momencie ten pobity zaczyna uciekać a ten kolega go zaczyna gonić. Szczerze, wyglądało to nieco zabawnie. Koniec końców poddał się,opatrzyli go i pojechali. Potem pozostało tylko pilnować, żeby nie wrócił.


4. ZNISZCZENIA I INNE OBRZYDLIWOŚCI.


Jak to bywa co nie moje to można zniszczyć. Co zrobione na hotelu to po sobie nie można posprzątać.

Nie mam tu na myśli odkurzania, zmiany pościeli i tego typu czynności, bo to należy do zadań pokojowych. Chodzi mi o sytuacje, gdzie człowiek lekko mówiąc przestaje kontrolować nad reakcjami swojego ciała albo za bardzo mu się "nudzi" i postanawia zrobić "przemeblowanie".

Goście hotelowi potrafią np. pomylić łóżko z toaletą, szuflady z papierośnicą (choć na terenie obiektu jest zakaz palenia).

Jeden o mały włos nie podpalił pokoju a inny nie wysadził budynku w powietrze. Pierwszy zostawił niedopałek w łóżku a drugi zostawił kuchenkę gazową otwartą a sam spał pijany w towarzystwie papierosa. Całe szczęście, że czuwamy i reagujemy w porę. Gdyby było inaczej, aż strach się bać.

Pewna grupka z kolei zrobiła sobie imprezownie, a że za bardzo im się nudziło to wzięli gaśnicę i sobie ją otwarli. Możecie sobie wyobrazić, jak wyglądał pokój.

5. LUDZIE Z KARTOTEKI POLICYJNEJ. AGRESORZY.


Całe szczęście, że nie zdarza się to na co dzień, ale jednak. Bywały sytuacje, że Policja przyszła zapytać o jakieś osoby poszukiwane i okazywało się, że są u nas na obiekcie. W związku z tym, rzecz jasna zostali przez nich aresztowani.

Drugi typ sytuacji jakie mają miejsce to osoby zachowujące się wobec nas agresywnie. Potrafią nam się odgrażać i wyzywać różnymi wyzwiskami. Kiedy jest potrzeba zostaje wezwana ochrona, ale co napsują nam krwi to napsują.

Śmiać mi się chcę, kiedy komuś coś nie pasuje i na kogokolwiek nie trafiłam to każdy ma prawnika w  rodzinie i straszą, że stracimy pracę. Błagam, to po prostu śmieszne. 

Recepcjoniści zawsze i wyłącznie kierują się regulaminem i interesami hotelu. Nigdy nie są to jakieś nasze osobiste intencje, bo wykonujemy swoją pracę i jesteśmy przedstawicielami właścicieli hotelu. Szkoda, że nie każdy tak na to patrzy. A jeśli trafimy na kogoś pozbawionego kultury tak się to potem kończy.


Także widzicie nie zawsze jest pięknie i kolorowo. Można dostać nie raz niezłą szkołę życia pracując, jak ja w hotelu. Wszyscy jesteśmy ludźmi, ale nie można zapominać o granicach zdrowego rozsądku.


Która historia podobała Wam się najbardziej?









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz