piątek, 16 października 2015

WYJAZD NA WŁASNĄ RĘKĘ VS. WYJAZD Z BIUREM PODRÓŻY

Starcie tych dwóch opcji podróżowania mogą nie raz stworzyć pewien dylemat. Można sobie zadać pytanie co dany wybór mi przyniesie.


Niegdyś nawet nie zastanawiałam się, czy jechać na wyjazd zorganizowany czy samodzielny. Kiedy jednak stałam się bardziej świadoma, już nie było tak prosto.


W chwili obecnej wiem jakie są plusy i minusy każdej z opcji, gdyż miałam okazję z nich skorzystać. Dowiedziałam się co mogę zyskać, a co stracić.

Dlatego chciałabym podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami. Może już sami dokonaliście wyboru sposobu podróżowania, ale dla tych którzy jeszcze tego nie zrobili chciałabym opisać jak to wygląda w praktyce.

Może rozpocznijmy od opcji wyjazdu zorganizowanego z biurem podróży.

Początkowo byłam tak zachłyśnięta samą możliwością wyjazdu, że nie zwracałam uwagi na pewne ograniczenia, które mogą być konsekwencją tego typu wyjazdów. Nie myślałam też, o tym czego mogę wymagać.

Teraz już inaczej na to patrzę, a właściwie widzę znacznie więcej.

Jakie ograniczenia niesie za sobą taki wyjazd?! Otóż człowiek ma mniejszy wpływ na to co zwiedza i jak długo przebywa w danym miejscu. Owszem wybieramy odpowiedni program, ale w tym rzecz. Jedynie w tym punkcie mamy władzę decyzyjną. Oczywiście możemy zrezygnować z wejścia do danego obiektu.

Wtedy nie ponosimy kosztów wstępu, bądź kiedy uprzednio za to zapłaciliśmy, zwracany jest nam ten wydatek.

Jednakże piloci wycieczek trzymają się swych programów, jedynie oferując nam tzw. fakultety dodatkowo płatne lub też robiąc nam małą niespodziankę poza programem.

Także musicie mieć świadomość, że wybierając taką wycieczkę i spodoba się Wam jakieś miejsce/obiekt wyznaczony zostanie Wam czas na nacieszenie się nim, a dalej zagonią Was do następnego punku programu.

Oczywiście ma to uzasadnienie w wyrobieniu się z planowanym harmonogramem na dany dzień. Choć według mnie nie powinni aż tak kurczowo się trzymać każdej minuty. Czasem wystarczy choćby wydłużenie czasu o zaledwie 5 minut. Nie mówię, że zaraz ktoś Was wyzwie za spóźnienie, ale na pewno nie będzie ono mile widziane.

Najgorsze w określaniu czasu zwiedzania jest to, że w tych granicach musisz znaleźć czas na zdjęcia, nacieszenie się miejscem i kupnem pamiątek. Jak wiecie nie jest to takie chop siup, jak to mówię i trochę czasu wymaga.

Dla mnie to  jedna z głównych wad wycieczek zorganizowanych.

Inną ważną wadą jest to, że jesteśmy zamknięci w symbolicznej bańce. Nie poznamy takiego kraju od kuchni i jego prawdziwego klimatu.Nasze wrażenie będą nieraz dość powierzchowne lub zwyczajnie niepełne.

Czasem minusem takowego wyjazdu może być sam pilot wycieczek.  Niestety czasem trafi się na takiego, który może spowodować, że nasz wyjazd będzie mniej przyjemny. Niektórzy najchętniej zrobiliby swoje, jak najszybciej i cały dzień mieli na swoje sprawy albo na nic nierobienie. Ja natrafiłam czasem na takich, więc wiem co mówię.

Trzecim takim minusem może być kwestia noclegu. Jedyne o czym wiemy to standard hoteli (dotyczy to noclegów na objeździe).  Mam na myśli sytuacje, kiedy pomimo zakwaterowania w hotelu o odpowiedniej ilości gwiazdek ich standard nie jest adekwatny do jakości.

Chcąc, nie chcąc, nie zmienimy hotelu. Jedyne co nam pozostaje to przetrwać nocleg i zgłosić swoje uwagi pilotowi wycieczki lub w biurze podróży po powrocie.

To byłoby na tyle w kwestii wad. Pora wspomnieć o powiedzmy plusach takiego wyboru.

Krótko mówiąc wszystko mamy podane na tacy. Jedynym naszym zmartwieniem przed wyjazdem będzie pakowanie, zakup odpowiednich rzeczy i dopilnowanie godziny i terminu wyjazdu. Nie musimy się martwić ani o nocleg, ani o to gdzie zjemy czy jak dojedziemy. O tym wszystkim pomyśli za nas biuro podróży i jego przedstawiciele.

Inną sprawą jest większe poczucie bezpieczeństwa podczas poruszania się w grupie. Zwłaszcza w krajach, gdzie bywa  nim różnie.

Wyjazd zorganizowany będzie bardziej odpowiedni dla ludzi starszych czy dla rodzin. Choć tak na prawdę wszystko zależy od kraju, gdzie się jedzie oraz od własnych predyspozycji.

Czy poza tym są jakieś plusy?! W zasadzie nie przychodzi mi nic do głowy.

A co z opcją drugą, czyli wyjazdem na własną rękę?

Tym razem zacznę od plusów.

W tym przypadkiem wolność wyboru i czasu rządzi. Tylko i tylko my decydujemy gdzie jedziemy, na jak długo, co zwiedzamy i w jakim czasie, gdzie śpimy itd.

Kiedy wszyscy gonią za przewodnikiem my powoli spacerujemy i rozkoszujemy się widokami. Jeżeli mamy ochotę wracamy w to samo miejsce.

Wybieramy miejsce zakwaterowania, a gdy coś jest nie tak zmieniamy na lepsze.

A co najważniejsze poznajemy naprawdę miasto, kraj i ludzi. Choćby pytając kogoś o drogę, albo nocując poprzez Couchsurving, nie dość, że śpimy darmowo to i poznajemy życie w tym kraju od kuchni poprzez ich mieszkańców.

Wyjazd na własną rękę jest również okazją do przeżycia przygody, choć może czasem zakrawającej o pewną dozę ryzyka.

Mamy okazję do poznania samego siebie i sprawdzenia, jak sobie radzimy w nie przewidzianych sytuacjach.
Jeżeli jedziemy z kimś jeszcze to być może sprawdzimy naszą umiejętność do kompromisów i działania w grupie.

Ponadto plusem będzie nabycie świadomości pieniądza, a co za tym idzie osoby mające problem z oszczędzaniem w życiu codziennym mogą nauczyć się go w czasie takiego wyjazdu. Chyba, że nie musicie się liczyć z ograniczeniami w ilości gotówki, wtedy zapewne oszczędzać nie będziecie musieli rzecz jasna.

I teraz pytanie, czy są jakieś minusy samodzielnego podróżowania?! Według mnie niewiele i właściwie poprzez doszukiwanie się na siłę wad.

Dla niektórych minusem może być konieczność zorganizowania wszystkiego samemu ( dla innych może być to plus i niezła zabawa, jak dla mnie). Co za tym idzie nawet miesięczne przygotowania takie, jak szukanie noclegu, konieczność sporządzenia zarysu planu dziennego, wyszukiwanie informacji o cenach wstępu lub wyczekiwanie w internecie na dogodny dojazd w dobrej cenie itd.

Taki typ podróżowania może być trudny do realizacji osobom starszym. Zwłaszcza, że nie zawsze łączy się wyjazd z wygodami. Co nie znaczy, że nie jest to możliwe.

Kiedy jedziesz w pojedynkę albo w zaledwie dwójkę trzeba się bardziej pilnować, jesteśmy bardziej narażeni na kradzież i inne mniej bezpieczne sytuacje. Trzeba wtedy po prostu zwiększyć środki bezpieczeństwa, być bardziej czujnym oraz unikać mniej pewnych okolic, głównie po zmroku.

Poza tym nie widzę ewentualnych minusów, które mogłyby przynosić podróże na własną rękę.


A co Wy o tym wszystkim myślicie?









2 komentarze:

  1. Moim zdaniem wszystko zależy od kierunku do Maroka na własną rękę bym nie pojechała, ale do Madrytu jak najbardziej tak :)
    Sama kiedyś napisałam post o tym, czy warto korzystać z biur podóży (http://niezbednikdomowy.blog.pl/czy-warto-korzystac-z-uslug-biura-podrozy/) - może Cię zainteresuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, choć inne blogerka Mimi Ikonn była w Maroku ze znajomymi, więc może nie taki wilk straszny :)
      Pewnie, że zajrzę do Twojego postu. Wiadomo, że zawsze co inny człowiek to inne spostrzeżenia i warto wymieniać się pomiędzy sobą myślami na dany temat. :)
      Pozdrawiam.

      Usuń