poniedziałek, 7 września 2015

STREFA KOMFORTU- JAK JĄ PRZEKROCZYĆ?





Dziś postanowiłam podzielić się z Wami moimi refleksjami spoza tematyki podróżniczej. Tym razem o przekraczaniu strefy komfortu. Ostatnio bardzo aktualny temat dla mnie. Parę ostatnio dokonanych działań  właśnie tego ode mnie wymagały.
Czym właściwie jest strefa komfortu?! Każdy w swój właściwy dla siebie sposób inaczej ją zdefiniuje.

Dla jednego będzie to skok na bungee, a jeszcze innego publiczna przemowa przed większą grupą osób.

CZYM BYŁO DLA MNIE PRZEKROCZENIE STREFY KOMFORTU


Dla mnie w chwili obecnej założenie bloga było przekroczeniem tej strefy. Jak to każdy początkujący bloger obawia się, można by rzec, o przyszłość swojej strony. Jednakże, jak to się mówi niczym nie ryzykuję mogę tylko zyskać.

Dodatkowo, w końcu zdecydowałam się wyjść poza strefę komfortu w kwestii samodzielnej jazdy samochodem. Zaczęłam małymi kroczkami. Na początku z kimś z rodziny wokół budynku, potem po najbliższej okolicy i zaś nieco dalej.

A wczoraj twardo zasiadłam za kierownicą, już bez towarzysza podróży, ruszyłam i zawiozłam siebie z pracy do domu. Były to godziny ranne w niedzielę, więc ruch nikły, czyli w sam raz na pierwszą samodzielną jazdę.

Jak na przekór po drodze musiałam ominąć jakiś pochód z kościoła, który akurat wczoraj musiał iść główną ulicą; a jeszcze po drodze stała sobie Policja. Mandatu nie było, ale nie dość, że człowiek zestresowany to jeszcze Policja niemal czyhająca na twój błąd. Teraz się z tego śmieję, ale wtedy....

JAK PRZEKROCZYĆ STREFĘ KOMFORTU


Dochodząc do meritum; aby przekroczyć strefę komfortu wskazałabym na metodę: step by step, but keep moving, czyli krok po kroku, ale bez zatrzymywania

Poćwiczcie sobie z kimś dane wyzwanie, wizualizujcie sobie jak to robicie oraz podzielcie sobie wyzwanie/zadanie na mniejsze elementy i powiększajcie krąg swoich własnych małych sukcesów. Gwarantuję, że jak tego dokonacie będziecie z siebie dumni, nawet gdyby wyzwanie było błahe niczym upieczenie biszkopta.

NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ


Życie stawia nam różne wyzwania, ale grunt to się nie poddawać. Oczywiście wiem z własnego doświadczenia, że to nie takie proste. Też poległam na różnych polach, ale gdzieś po drodze tli się we mnie chęć walki. Choćby cały świat był przeciwko mnie.

Gdzie u Was leży granica ?Jakie metody Wy stosujecie, aby wyjść poza swoją strefę komfortu?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz