wtorek, 22 września 2015

CO ZOBACZYĆ W TURCJI POŁUDNIOWO - ZACHODNIEJ W TYDZIEŃ?



Nawiązując do wpisu o Wyspie Kos chciałabym dziś napisać o kraju, z którego wyruszyłam na tą wyspę, czyli Turcji.

Skupię się głównie na regionie, gdzie byłam. Na końcu może jedynie napomnę o pozostałej części Turcji, ale wgłębiać się w szczegóły nie będę, bo nie jest to tematem dzisiejszego postu.

Jak to z reguły robię, zacznę od ogólnego opisu kraju powoli zmierzając do tematu zwiedzania.



TROCHĘ O POLITYCE I KWESTIACH TERYTORIALNYCH


Pomimo, że kraj ten leży w prawie 100% do Azji Mniejszej pretenduje od kilku lat do przynależności europejskiej, co za tym idzie do Unii Europejskiej. Na pewno przynależy już do NATO.

Z czego wynika to trudno mi stwierdzić. Politolodzy zdecydowanie lepiej byliby w stanie to określić. Z tego, co czytałam i wracając do wykładów na studiach, w swej historii region Turcji był między innymi pod panowaniem Imperium Rzymskiego, czy Grecji.

Śladem tego są pozostałości tych kultur. Może to jest powodem, nie wiem i nie zamierzam Was wprowadzać w błąd.

Do części europejskiej póki co należy jedynie część Stambułu, części te łączą dwa mosty nad Cieśniną Bosfor.


TROCHĘ GEOGRAFII


Odchodząc od kwestii politycznych przejdźmy na inną płaszczyznę. Czy jest to kraj o ciężkim klimacie?! Według mnie nie jest.

Owszem w miesiącach letnich, głównie na południu jest bardzo gorąco. W górach, jak to w górach zupełnie inny mikroklimat, i zapewne chłodniej. Na terenach nadmorskich klimat jest łagodniejszy, choć mogłabym z tym polemizować.

Kiedy tam byłam w lipcu, było niemiłosiernie gorąco nawet nad wodą, więc trzeba być przygotowanym na każdą możliwość. Bez wody i okrycia głowy ani rusz.

Jakie elementy geograficzne znajdziecie?! Na terenie Turcji są zarówno pasma górskie np. G.Taurus, morza np. Czarne, Śródziemnomorskie; stożki wygasłych wulkanów, jak i jeziora (głównie pochodzenia tektonicznego).

GÓRY W DRODZE DO PAMUKKALE

W skrócie każdy tutaj znajdzie coś dla siebie.

BEZPIECZEŃSTWO


Omijając temat niezmiernie ciężki w obecnej sytuacji, czyli temat uchodźców z  Syrii, kraj zaliczam to raczej bezpiecznych.

Turcy słyną ze swej gościnności, chętnie zaproszą każdego na szklankę herbaty (tak bynajmniej słyszałam). Warto mieć zawsze na względzie uwarunkowania kulturowe i szanować zasady panujące w takim, czy innym kraju. Poza tym wracam się do złotej zasady unikania ciemnych i niepewnych miejsc. 

Odnośnie bezpieczeństwa zdrowotnego, czego nie wspomniałam we wpisie o Egipcie link, należy wystrzegać się picia wody z kranu.

Nasze organizmy nie są przyzwyczajone do obcej flory bakteryjnej. Niestosowanie się do tego możemy przypłacić nieprzyjemnościami żołądkowymi, jak nie jakąś chorobą i wizytą w szpitalu.


RELIGIA 


Żyje tam głównie naród muzułmański. Dlatego, też wchodząc do ich meczetu, zwłaszcza kobiety, muszą być dobrze okryte  - głowa okryta jakimś szalem, a wszyscy bez wyjątku zdejmują buty. Dodatkowo nie pokazujemy na nikogo palcem i nie okazujemy publicznie czułości, choćby przytulania.

Poza tym mieszkają mniejszości: chrześcijańskie czy kurdyjskie i in.

Pomimo wszystko jest to państwo świeckie i nawet muzułmanina zastaniemy z alkoholem w ręku.

JAK SIĘ DOSTANIEMY?


Dostaniemy się w trojaki sposób. Drogą morską wypływając z jednego z portów europejskich. Drogą lądową przez Węgry, Bałkany i część europejską Stambułu. I na koniec drogą najczęściej wybieraną w dobie dzisiejszych czasów, czyli powietrzną.

W celu przekroczenia granic, konieczny jest paszport i wiza (koszt 25 euro na przejściu granicznym).

Walutą jaką będziecie się posługiwać na terenie państwa jest - lira turecka.


W ramach wstępu to tyle. Pora na konkrety.

CO ZWIEDZIMY?


 Dla większej przejrzystości zawrę to w poniższych punktach.

1. BODRUM - nazywane tureckim lazurowym wybrzeżem. Co tutaj zobaczycie:


- marinę, wg mnie bardzo urokliwa (stąd również ruszają statki turystyczne na Rodos lub W-pę Kos)


- Zamek św. Piotra tuż przy porcie, całkiem spory, zbudowany z cegieł


-meczet z minaretem, dość niewielki, dojdziecie do niego idąc wzdłuż mariny w przeciwnym kierunku do zamku

- plaża, dość niewielka usłana leżakami, ale można na chwilę odetchnąć od panującej gorączki i zanurzyć się w wodach Morza Egejskiego.


Dotrzecie do niej idąc w kierunku zamku i następnie wchodząc w uliczkę, pomiędzy budynkami a zamkiem, idziecie cały czas prosto i patrzycie na prawo w pewnym momencie zobaczycie pomiędzy budynkami zalążek plaży i morze.

- Teatr w Halikarnasie- jest dość dobrze zachowany, można rzec góruje nad miastem. Jeśli waszym punktem startowym jest port to uprzedzam, że podejście jest tylko dla wytrwałych. Jednakże warto, bo widok przecudny na całe Bodrum z zamkiem na czele rekompensując długą drogę do góry.



W celu uniknięcia zgubienia się w uliczkach miasta idźcie wzdłuż portu w stronę przeciwną do zamku i patrzcie na budynki przeciwległe do mariny, w pewnym momencie ujrzycie murowany łuk.


Droga wiodąca od niego do góry zawiedzie was do głównej drogi nad miastem i jednocześnie do teatru. Przy okazji zwiedzicie starą część miasta i podejrzycie jak mieszkają jego mieszkańcy.


- ruiny Mauzoleum w Halikarnasie - cóż kiedy doszłyśmy okazało się, że było akurat zamknięte, ale widok zza bramy nie zachęcał (ale to tylko moja opinia). Miejsce to może jedynie obronić się swą historią. Jakby nie było w starożytności należało do jednego z 7 cudów świata.

Nie powiem Wam dokładnie jak tam trafić, bo oznaczeń na trasie jak na lekarstwo i z trudnością tam trafiłyśmy. Na pewno leżało w wyższych partiach wracając z teatru i schodząc w dół z powrotem do portu, pomiędzy budynkami.

- pomnik Atatürka - pierwszego prezydenta Republiki Turcji, przekształcił Imperium Osmańskie w państwo świeckie.

Jeśli Waszą bazą wypadową nie jest Bodrum, tylko pobliskie miejscowości, a chcielibyście je zobaczyć śmiało polecam lokalne busiki zwane dolmuszami (ruszają one z miejscowych "dworców", ruszają kiedy uzbierają większą ilość osób, a dojazd jest śmiesznie tani). W Bodrum stają one przy głównym deptaku parę kroków w dół od portu.



2. TURGUTREIS - choć nie ma tutaj co zwiedzać, jest to bardzo przyjemna miejscowość wypoczynkowa i dobra baza wypadowa do Bodrum i na W-pę Kos, z czego ja właśnie skorzystałam. 



Wzdłuż morza prowadzi zadbana i urokliwa promenada. Plaża publiczna nie zachwyca, ale te już hotelowe są bardzo przyjemne.




W centrum znajdziecie liczne sklepiki z pamiątkami, gdzie pohandlujecie się o upatrzone upominki. Ponadto w sobotę otwiera się bazar, gdzie również zakupicie różne drobiazgi (szału nie ma szczerze mówiąc, znalazł się również mało przedsiębiorczy sprzedawca, który nawet nie chciał się pohandlować i nie miło odburknął "no", cóż jego strata...heh...).

Kiedy znudzi się Wam plażowanie, albo spacer promenadą można zajść do niewielkiego parku na końcu miasteczka. 




Natomiast wieczorem dopiero życie ożywa, niedaleko portu mieszczą się różne knajpki, kawiarnie w nowoczesnym budynku niczym galeria handlowa, gdzie miło można spędzić czas.


3. PAMUKKALE-  co prawda znajduje się w głąb kraju, ale z Turcji pd-zach można tam śmiało wyruszyć. Chyba nie ma osoby, która o nim nie słyszała. To słynne tarasy wapienne powstałe na zboczu góry.


Polecam skorzystanie z wykupu wycieczki z lokalnego biura podróży, jest na pewno taniej, jedyny myk, pomimo zapewnień przewodnik nie mówi w języku polskim, jak już w angielskim.

Dla turystów wyznaczona jest południowa część terenu (wejście na osady obowiązkowo boso). Baseny są sztucznie napełniane wodami termalnymi.



Kiedyś tak nie było, wszystko przez budowanie hoteli, które miały wpływ na te wody i na cały teren trawertynów, na szczęście rząd poszedł po rozum do głowy i zakazał dalszej rozbudowy hoteli. Dodatkowo zważywszy na ilość turystów szybko uległyby zniszczeniu.

Tak, więc wyznaczony teren jest zdecydowanie wystarczający.

W wodzie śmiało można się pokąpać, jest cudnie ciepła, po prostu bajka. Tuż przy trawertynach znajdują się pozostałości uzdrowiska Hierapolis. Zwiedzając ruiny można dojść do przeciwległego zbocza, skąd również widać te piękne tarasy wapienne i dodatkowo ilość turystów odwiedzających to miejsce.

KARAWANA TURYSTÓW W PAMUKKALE ROBI WRAŻENIE


Jeśli kąpania Wam mało i starczy czasu, w budynku obok mieści się basen Afrodyty (opcja dodatkowo płatna), gdzie również popluskacie się w wodach termalnych i zrelaksujecie się w jacuzzi.


Te miejsca zdołałam zobaczyć podczas mojego krótkiego pobytu. Zdecydowanie za mało wiem. Jednakże zawsze coś jak nic, w momencie kiedy ogranicza was kwestia finansowa, albo dzielicie ten czas z plażowaniem i typowym odpoczynkiem.

W Turcji pd- zach możecie również wybrać się do Izmiru i zwiedzić Aksamitną Twierdzę na G. Pagus, czy starą windę Asansor ( z tego co przeczytałam, ma ponad 80lat i przyczepiono ją do skały, co stanowi ciekawostkę dla inżynierów). Ponadto organizowane są przykładowo wycieczki do Dalman, gdzie zobaczycie grobowce skalne płynąc rzeką Dalyan i przy odrobinie szczęścia żółwie kareta.

Na pewno następnym razem tych miejsc nie ominę. Do tego mam w planie pewnego dnia zobaczyć inne partie państwa tureckiego, czyli bezsprzecznie:

- Kapadocję- zachwycający krajobraz księżycowy z wyrytymi w tufach domach, kościołach i podziemne miasto,
- Stambuł- z dawnym rzymskim Hipodromem, Błękitnym Meczetem i Hagią Sophią oraz rejsem po Cieśninie Bosfor na czele
- czy głowy przedstawiający króla Antiocha i jego bogów na wzgórzu Nemrut



Jeżeli o czym zapomniałam wspomnieć to koniecznie napiszcie o tym w komentarzach.

Życzę miłej lektury.

6 komentarzy:

  1. Byłam w Turcji pięć lat temu - w Alanyi i w Antalyi, chociaż moim wielkim marzeniem wciąż pozostaje Stambuł. Pamukkale jest genialne, wygląda jak góry z piany :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę ciekawe skojarzenie z pianą. Mnie bardziej kojarzyło się z lodem na zboczach ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajnie, że zrobiłaś ten polityczno-społeczny wstęp.
    Jako, że jestem zimnolubna Turcja nigdy specjalnie mnie nie ciągnęła, ale chyba powoli się starzeję, bo czym robi się zimniej tym bardziej jestem skłonna zmienić zdanie i tam pojechać. Choćby tylko po to, by wygrzewać się w wodach termalnych <|:^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się spodobało. Ja z kolei ciepłolubna, więc mnie ciągnie w tym kierunku :). Choć nie powiem taka Islandia czy inne zimne rewiry są bardzo ciekawe, tylko to zimno heh

      Usuń
  4. Ta ciągota Turcji do UE daje do myślenia. ;) Szczególnie dzisiaj, w dobie imigrantów. Ale możliwe, że to serio ma silne podłoże historyczne, a nikt nie powie, że Turcja nie miała dużego udziału w kreowaniu historii Europy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno miała w pewnym stopniu, na tyle ile kojarzę też z historii :-)

      Usuń