sobota, 3 października 2015

MIGAWKA Z JUKATANU- O TYM CO ZOBACZYŁAM I CZEGO DOŚWIADCZYŁAM

Półwysep Jukatan (w Meksyku) to region bogaty w pozostałości po cywilizacji Majów oraz w piękno przyrody. Dodatkowo uroku dodaje mu dostęp zarówno do Morza Karaibskiego, jak i Zatoki Meksykańskiej.


Dlaczego tytułem nie jest relacja, tylko migawka z Jukatanu?! Już Wam tłumaczę.

Pomimo że, tam byłam czuję pewien niedosyt. Nie udało się dobrze poznać tego regionu, w ciągu tych kilku dni. Może się tylko mylę i takie poczucie niedosytu to rzecz normalna. Jednak nazwanie tego relację byłoby z mojej strony niedomówieniem.

W trakcie pobytu mogłam zobaczyć to, co najważniejsze. Przynajmniej tak myślę.

Przylecieliśmy na lotnisko w Cancun, po czym ruszyliśmy dalej do naszego hotelu. Według mnie sam kompleks hotelowy mógłby pretendować do miana atrakcji.



Został wpleciony w środowisko naturalne, znajdziecie tam lasy namorzynowe, wszędobylskie iguany, piękną piaszczystą plażę (Playa del Carmen) usłaną palmami.



Hotelem o którym mówię i z ręką na sercu polecę każdemu to kompleks hotelowy Grand Palladium.





CO ZOBACZYĆ

Jego położenie jest dość dogodne. W odległości ok. 20 min znajdują się dość dobrze zachowane pozostałości Tulum (cywilizacji prekolumbijskiej Majów). Osobiście widziałam je ze strony M.Karaibskiego, nad którym leży (nad 12 metrowym klifem). Oprócz samych ruin zażyjecie tutaj kąpieli i poplażujecie na tej niewielkiej plaży.


NA POŁUDNIE OD TULUM



Skoro znajduje się tak blisko, to dlaczego mnie tam nie było?! Decyzja nie była łatwa. Miałam do wyboru Tulum lub pływanie z delfinami.

CZEGO DOŚWIADCZYŁAM

Wybrałam opcję drugą. Za żadne skarby nie mogłam przegapić takiej okazji. Nie wiedziałam wówczas, czy będę miała jeszcze możliwość obcować z tymi cudownymi ssakami. Było to moim marzeniem numer jeden od dziecka.


Programy pływania z delfinami są różne. W moim przypadku składało się to z: buziaka od delfina, ich "śpiewania", karuzeli wokół uczestników i skoku nad naszymi głowami oraz wzniesienia ponad wodę  przez te ssaki pchając nasze stopy do przodu, człowiek prawie leciał w powietrzu przez ok. 2-3metry. Jeśli macie słabość do tych inteligentnych zwierząt nie możecie tego przegapić, wspomnienia zostaną Wam na całe życie.


PRZYRODA

Z osobliwości natury na Jukatanie zobaczycie na pewno tzw. cenote - powstałe naturalnie studnie krasowe w skałach wapiennych.
Wielu korzysta z kąpieli i skoków do wody. Podobno woda nie należy do ciepłych, a żyjące tam rybki muskają twoją skórę. Nie jestem wytrawną pływaczką, więc nie skorzystałam. Może kiedyś.



GŁÓWNA ATRAKCJA JUKATANU

Będąc tam nie wyobrażam sobie ominięcia głównej atrakcji turystycznej regionu, czyli kompleksu świątynnego Chichen Itza. Po wejściu zaraz wyłania się piramida Kukulkana zwana też Zamkiem . W przeszłości było dozwolone wchodzenie po jej stopniach na sama górę. Obecnie zakazano tego, turyści nie potrafili uszanować tego skarbu architektury, wcale mnie to nie dziwi.


Przynajmniej taki powód podał nasz przewodnik.

Podczas mojego pobytu po jednej ze stron piramidy wyłonione były wykopaliska archeologiczne (zdaje się dalszej części piramidy).

Ponadto na terenie znajduje się również dawne boisko do gry ceremonialnej pok ta pok. Podobna do koszykówki tyle że "kosz" usytuowano pionowo do kamiennej ściany. Gra polegała na tym, że dwie ekipy próbowały wrzucić piłkę do otworu. Po zakończeniu gry, kapitanowi zwycięskiej drużyny ścinano głowę.


Na boisku panuje wspaniała akustyka, klaskając w dłonie, echo będzie rozbrzmiewać na odległość 500metrów. W pobliży znajduje się też posąg bożka Chaca moola oraz świątynia czaszek.


Świątynia czaszek to platforma na której wyryto głowy ofiar, stąd nazwa. Nie ma co wyobraźnia działa, w końcu nie był to tylko wymysł artysty, a świadectwo tego co działo się naprawdę w tamtych czasach.

Niedaleko znajduje się święte cenote, gdzie podczas odkryć archeologicznych odkryto właśnie wiele kości ludzkich. Były to zarówno szczątki kobiet i mężczyzn, jak i dzieci czy starców. Były to ofiary związane z bogiem deszczu.



Dodatkowo idąc za piramidę przejdziecie obok świątyni wojowników z szeregiem kolumn, dojdziecie do obserwatorium astronomicznego zwanego el Caracol. Z obserwatorium majańscy astronomowie obserwowali ruch ciał niebieskich i dokonywali różnych pomiarów.

ŚWIĄTYNIA WOJOWNIKÓW
OBSERWATORIUM


PAMIĄTKI

Nie wyjechałabym bez kapelusza sombrero, który teraz stanowi dekorację na mojej ścianie, drewnianej maski czy kamiennego kalendarza Majów. Oczywiście w walizce nie zabrakło pocztówek, upominków dla bliskich czy tradycyjnego alkoholu tequili i mezcala- przodka tequili (trunek z robalem w środku - pyszności...żartuję...heh...).

CO ZJADŁAM

Nieświadomie udało mi się zasmakować w mięsie iguany, choć byłam pewna że to kurczak. Udko z iguany smakowało całkiem dobrze.

Wtedy też poznałam smak mleczka kokosowego i tequili. I to byłoby na tyle z kulinarnych ciekawostek.

GDZIE MNIE NIE BYŁO

Na Jukatanie śmiało możecie podjechać do Coba, wśród gąszczu dżungli mieści się także piramida schodkowa. Ze zdjęć widziałam, ze jest bardziej zaniedbana, za to bez obaw można na nią wejść i pooglądać widoki. 

Możecie ruszyć do Meridy stolicy Jukatanu lub do Uxmal. Merida to kolonialne miasteczko z urokliwymi uliczkami. Za to Uxmal to kompleks archeologiczny leżący na wzgórzach, więc zapewne widoki niesamowite po wejściu na tamtejszą piramidę.

Organizowane są również rejsy na pobliską wyspę Cozumel. Wyspa to raj dla miłośników nurkowania i dla wielu miejsce zawierania związków małżeńskich przez młode pary. Po zdjęciach widać, że całkiem przyjemna karaibska wysepka.


Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się uzupełnić braki z tego regionu i zobaczyć cuda pozostałej części Meksyku.



A Wy Kochani, które miejsca odwiedzilibyście na Jukatanie? Wybralibyście Tulum czy pływanie z delfinami?

4 komentarze:

  1. Meksyk jest jednym z moich największych podróżniczych marzeń, więc strasznie Ci zazdroszczę tego wyjazdu! :) Im więcej patrzę na te zdjęcia i im więcej czytam Twoich relacji tym bardziej mam ochotę zapakować plecak i po prostu lecieć... ale na razie czekają na mnie inne kierunki. :) Za 3 tygodnie cel -> Maroko! Pozdrawiam! P.S. Wpadnij do mnie na bloga - aktualnie uzupełniam relację z wypadu do Wenecji, więc w ciągu kilku najbliższych dni będzie bardzo inspirująco. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to czytać, gdybym mogła byłabym w podróży prawie cały rok. Wiadomo wszystko zależy od możliwości i wielu wyrzeczeń w ciągu całego roku moich, a w przeszłości mojej mamy. Oczywiście wpadłam z wizytą na twojego bloga.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to czytać :) Zresztą tam chyba brzydkie zdjęcia nie mogą wyjść hehe

      Usuń