piątek, 12 stycznia 2018

PERU. GARŚĆ INFORMACJI, O KTÓRYCH POWINIENEŚ WIEDZIEĆ.


Peru. Piękny kraj, który znajdował się na samej górze mojej travel bucket list. Jednocześnie wydawał się być kiedyś marzeniem niedostępnym. Tymczasem i tym razem życie mnie zaskoczyło. Udało się, pojechałam i zobaczyłam południową część tego kraju. Jechać gdzieś bez chociażby nikłej znajomości podstawowych informacji, to podróżnicze wykroczenie. Żartuję. Co powinieneś wiedzieć o Peru? Poniżej podam Wam parę najistotniejszych informacji. W następnych wpisach przejdziemy już do tej najprzyjemniejszej części, czyli relacji.

INFORMACJE PODSTAWOWE



Peru znajduje się w zachodniej części Ameryki Południowej. Graniczy z Boliwią, Chile, Kolumbią, Brazylią i Ekwadorem oraz Oceanem Spokojnym. Stolicą jest Lima. Przez jego tereny przebiegają Andy, ale też pustynia oraz dżungla.




Klimat jest przede wszystkim równikowy, ale na wybrzeżu będzie to już zwrotnikowy suchy.

W związku z tym mamy tutaj doczynienia z częstymi ulewami (oczywiście poza częścią pustynną). Niekiedy przeradza się to w powodzie, czy lawiny błotne. Natomiast w pasie wybrzeża pod wpływem Prądu Peruwiańskiego często tworzy się garua, czyli mgła.



O MIESZKAŃCACH, JĘZYKU I RELIGII


 
W Peru najłatwiej porozumiecie się nie po angielsku, ale po hiszpańsku. Raczej nie dogadacie się w lokalnych językach, takich jak keczua czy ajmara. Dlatego hiszpański to podstawa.

Sami Peruwiańczycy nie powinni mieć nic przeciwko zdjęciom, jak to miało miejsce w Boliwii. Jednakże z racji tego, że jest to bardzo turystyczny kraj, to będą oczekiwać za to zapłaty. W większości ubierają się co prawda po naszemu, ale znajdzie się parę jednostek ubranych w tradycyjne stroje. Na wsiach będzie ich na pewno więcej.


Większość z nich jest Katolikami. Jeśli natomiast chodzi o pochodzenie etniczne, to prawie połowa z nich to Indianie, w drugiej kolejności metysi, a potem dopiero biali. Mamy też takie mniejszości, jak ludność narodowości chińskiej.

JAK PODBITO PERU?



Historią nie będę Was zanudzać. Warto jednak wiedzieć, przez kogo zostało to państwo podbite, gdyż zdarzenie to ukształtowało, jak wygląda obecnie.

Chyba każdy słyszał o konkwistadorach. To oni na czele z Pizzaro podbili państwo. W wyniku czego miedzy innymi indyjskie wierzenia zeszły na dalszy plan, a niektóre budowle inkaskie zostały przemianowane zgodnie z rozporządzeniami nowych rządów na katolickie. Na przykład świątynię Słońca w Cuzco zmieniono na Katedrę. To nie cała historia kraju, jest bardziej rozległa niż się wydaje. Niemniej ten fakt uważam za najważniejszy.


WIZA



Byśmy mogli wjechać do Peru nie musimy starać się o wizę. Dostaniemy ją od razu na 90 dni przy przekraczaniu granicy. Jedynego, czego należy pilnować to biały wycinek z wizy, którą oddajemy przy opuszczaniu kraju.

TRANSPORT



Transport nie jest problematyczny. Możemy zwiedzać najważniejsze miejscowości każdym środkiem transportu. Do wybranych miejsc będą to rzecz jasna określone środki transportu, ale ogólnie wszystko jest bardzo dobrze zorganizowane.


WALUTA



Jeśli zechcemy zrobić zakupy, to będziemy płacić w neuvo sol (nowy sol). Wymienimy walutę w hotelach i kantorach, jak wszędzie. Zadziwiającym i unikatowym kantorem był ten na granicy boliwijsko-peruwiańskiej w Desaguadero. Nie był on w budynku, a na świeżym powietrzu. Pan z panią siedzieli przy biurku niedaleko budynku celnego i od tak wymieniali dolary na nowe sole czy boliwiano. Nie było z tym problemu.


Ceny będą porównywalne do naszych. Za odwiedzenie najpopularniejszych miejsc rzecz jasna takich, jak Machu Picchu zapłacimy niestety sporo. Przykładowe ceny pamiątek czy produktów zamieszczę już przy relacjach.


JAKIE ZWIERZĘTA TAM SPOTKAMY?


Będą to bez wątpienia lamy, alpaki, kondory, leniwce czy nawet niedźwiedzie andyjskie. Nie zabraknie też innych zwierząt. Te jednak myślę są najbardziej charakterystyczne.


CZEGO SPRÓBOWAĆ BĘDĄC W PERU?



Tradycyjną potrawą są, uwaga....świnki morskie. U nas trzyma się je w domach, tam niestety zjada.

Osobiście miałam okazję spróbować ich mięsa. Trochę było mi żal, ale być tam i nie zakosztować... No właśnie. Smakowo nie było jakoś szczególnie dobre. Szału nie robiło. Dlatego resztę dałam kręcącym się w pobliżu psom.


Ponadto warto zakosztować chwalonego przez Magdę Gessler, ceviche. Jest to można powiedzieć zamarynowana surowa ryba w soku z limonki i innymi dodatkami, jak cebula czy papryczka chili. Ja chyba nie jestem fanką surowej wersji ryby, bo mi nie smakowała. Jednak podobno zależy, jak komu ta potrawa wyjdzie. Może źle trafiłam.

Oprócz tego Peru słynie z ogromnej ilości różnych gatunków ziemniaków. Warto spróbować i tego.

Sporo potraw zestawia się też z kaszą quinoa. Zresztą bardzo dobrą i zdrową. Zdecydowanie polecam.

Nie zabraknie też potraw rybnych czy mięsnych, ale te wspomniane przeze mnie są najbardziej charakterystyczne.

Z trunków najbardziej polecam spróbować herbatę z liści koki (przyjemna herbatka pomagająca niwelować skutki choroby wysokościowej i nie tylko), Marakuja Sour i Pisco Sour (napoje alkoholowe) czy też coś w stylu naszej oranżady zwaną Incacola.



Słodyczy tam zbytnio nie kupowałam. Nie widziałam niczego nowego, oprócz czekolady z liśćmi koki. Zresztą Peru to kraj czekolady (tutaj powstała), tak więc nawet tą gorzką warto przywieźć do Polski. Jest pyszna. Żałuję, że nie kupiłam więcej. Jeśli przeoczyłam warte uwagi łakocie w Peru, o których wiecie dajcie znać w komentarzach.


To taka garść podstawowych informacji praktycznych w pigułce, o których powinniście wiedzieć. Resztę można przecież doczytać chociażby w przewodnikach. Jednakże nie chciałam opuszczać tej części, zanim opowiem Wam jak było i co trzeba tam zobaczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz