niedziela, 7 lutego 2016

DLACZEGO CZŁOWIEK JEST SAM SOBIE WILKIEM?

Jakiś czas zastanawiałam się jak ugryźć temat, który chodził mi po głowie. W rezultacie powstał taki jak widzicie. Tworząc ten post nie byłam pewna, czy będzie odpowiednio długi, czy zakończy się po kilku zdaniach. Jednakże postanowiłam po prostu pisać i zobaczyć co z tego wyjdzie.



Tytuł zaczerpnęłam ze znanej parafrazy Człowiek człowiekowi wilkiem, gdyż czasem okazuje się, że każdy z nas może niekiedy być nim dla siebie sam. Skąd ten wniosek? Zaraz spróbuję Wam rozjaśnić, o co mi chodzi.

Czasem człowiek pomimo świadomości, że nie powinien sam sobie szkodzić nadal to robi. Dlaczego?
Nie do końca potrafię nas ludzi zrozumieć. Jemy nie zdrowe jedzenie, palimy papierosy, pijemy nadmiernie alkohol, za mało się ruszamy i można by tak wymieniać do końca.

Coraz więcej mówi się o szkodliwości tego i tamtego, ale wielu z nas nadal na tym nie poprzestaje. Nawet jeśli podejmujemy próby, w wielu przypadkach kończą się one niepowodzeniem. Niekiedy części z nas uda się, ale wystarczy jedno podtknięcie, nagły stres i wszystko idzie mówiąc wprost w łeb i wracamy do tego co było.

JAK TO SIĘ DZIEJE?


Jakiś czas temu pożyczyłam od znajomych książkę o sile nawyku. Powiem Wam, że zaczęłam dowiadywać się ciekawych rzeczy na ten temat. W pewien sposób okazuje się, że chyba nie do końca jesteśmy istotami rozumnymi. Bynajmniej wynika to z niektórych badań naukowych.

Mamy w mózgu pewną część zwaną jądrami podstawnymi, które są za wszystko odpowiedzialne.  Wystarczy, że chwycimy przynętę kilkakrotnie i już jesteśmy zgubieni. Nawyk taki czy inny przejmuje nad nami władzę.

Naukowcy określili to jako pętla nawyku. Chwytamy wspomnianą przynętę, jakąś wskazówkę typu: zjesz czekoladkę to poczujesz się lepiej itp. Następnie po realizacji wskazówki dostajemy nagrodę. Może być to rozumiane jako doznania smakowe, ulga, odwrócenie uwagi od nudy czy problemów.

Umysł przyjmuje to za coś dobrego dla nas i nie zastanawia się, czy w nadmiarze będzie miało szkodliwy wpływ. Kiedy sytuacja się powtórzy a my znów odczujemy korzyść, nagrodzimy się i przerodzimy to właśnie w nawyk. To dość proste.

MALI WINOWAJCY


Taki szablon zachowania zostaje zakodowany we wspomnianych już jądrach podstawnych i one właśnie będą dążyć do powtórzenia schematu. Nawet jeśli ktoś nas uświadomi, że ten nawyk na dłuższą metę nam szkodzi. Najzwyczajniej w świecie nie będziemy w pewnym sensie świadomi/rozumni i będziemy robili to automatycznie.

Nasze jądra podstawne wyślą  nam poniekąd rozkaz typu zjeść czekoladkę, zapalić papierosa itd. wiedząc, że  dzięki temu poczujemy się lepiej np. zapomnimy o problemach czy zabijemy nudę.  Rzecz jasna w pewien sposób wiemy/ czujemy, że to nam szkodzi, ale docierająca do mózgu ta informacja nie będzie na tyle silna. Mózg nie skupi się nad nią na tyle mocno byśmy poszli po rozum do głowy i nie poddali się tej pokusie.

Trochę to porażające, ale taka jest prawda.

CO MOŻEMY ZROBIĆ?


Na szczęście jest dla nas ratunek. Jak twierdzą naukowcy wystarczy coś zmienić, powiedzmy zamiast czekoladki chwycić marchewkę, kiedy nam się przykładowo nudzi i powtarzając to jesteśmy w stanie zmienić nawyk. Tak twierdzą.  

Jest jednak jedno ale. Ten poprzedni nawyk nadal istnieje uśpiony, czyhając na jakąś sytuację np. ogromny stres, aby na nowo się uaktywnić.

Badania wykazały przy tym jeden ważny czynnik, który będzie miał wpływ, czy poddamy się sytuacji kryzysowej czy nie. Jest nim wiara sama w sobie. Wiara innych pokładana w nas, wiara w Boga, nowo narodzona wiara w samego siebie itp. Może mieć tak ogromną siłę, że nawet w chwili załamania nie wrócimy do złego nawyku. Mówiąc krótko nie zaszkodzimy sobie, nie będziemy sobie wilkiem.

Tak, więc nie jesteśmy skazani całkowicie na niepowodzenie w walce z naszymi nawykami. Wystarczy, że weźmiemy się na sposób i je przechytrzymy.

W sumie warto byłoby zrobić na sobie taki eksperyment i sprawdzić, czy faktycznie to tak działa, jak twierdzą. Mogłoby to być ciekawe. Jak sądzicie?

Właściwie to jeszcze nie skończyłam czytać książki, więc ciekawe co jeszcze przed mną odkryje. A Wy jak uważacie? Zgadzacie się z tym, czy macie zupełnie inne zapatrywanie na ten temat?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz